Spełniłam swoje wielkie marzenie i poszłam na tureckie wesele! Opisałam Wam całą relację, możecie przeczytać ją TUTAJ! Przyznaję bez bicia, że idąc na tę imprezę, nie miałam pojęcia o ślubnych tradycjach w Turcji, dlatego musiałam nadrobić swoją wiedzę. I stwierdziłam, że podzielę się nią razem z Wami! Zapraszam do artykułu o tureckich ślubach krok po kroku.

Nim zacznę opisywać poszczególne kroki, które przybliżą nas do tureckiej tradycji zaślubin, chciałabym wtrącić, że zawsze i wszędzie dominuje tu kolor czerwony. Będą czerwone suknie, welony, elementy, wszystko po to, aby nawiązać do symboliki Islamu, w której kolor ten zajmuje szczególne miejsce, ponieważ oznacza on życie, miłość oraz krew.

Krok pierwszy – kız isteme, söz kesme i nişan, czyli zaręczyny

Nie sposób pisać o tureckim weselu, pomijając temat zaręczyn. Turecka tradycja mija się totalnie z naszą, w której marzeniem każdej kobiety jest obdarowanie przez chłopaka pierścionkiem zaręczynowym w ustronnym, najlepiej przepięknym miejscu, sam na sam z miłością swojego życia. W Turcji odnoszę wrażenie, że wszystko musi być na pokaz, z wielką pompą – tak samo z zaręczynami. Odbywają się one zazwyczaj w domu przyszłej panny młodej, do której przychodzi jej chłopak wraz z najważniejszymi personaliami ze swojej rodziny. Oczywiście wszystko jest wcześniej zaplanowane i zorganizowane. Na taką uroczystość wypada przyjść z drogimi słodyczami, bo bez cukru w tym kraju nic się nie odbędzie! To już pierwszy krok do przekroczenia poziomu krępacji, gdy już wiesz, że chłopak ma ci się oświadczyć, nie będzie żadnej niespodzianki, dodatkowo będzie się wam patrzeć na ręce cała rodzina, która ma oczywiście wyznaczone tego dnia bardzo ważne zadanie. Mianowicie, mają przekazać sobie młodych.

*Napisałam o zaręczynach w domu, bo zazwyczaj odbywa się to w ten sposób, ale kto bogatemu zabroni zrobić z tego imprezę w hotelu? W Turcji nikt! Niektórzy robią z tego dnia ogromną popisówę, przyszła panna młoda już wtedy przyodziewa suknię balową, a przyszły  pan młody piękny garnitur. Aby uwiecznić te ważne chwile odbywa się oczywiście specjalna sesja zdjęciowa! Jeśli kiedykolwiek zwiedzając Turcję, spotkaliście ubraną balowo parę, a za nim wianuszek fotografów, to właśnie była to sesja narzeczeńska! Nim jednak nastąpi sesja i impreza, muszą zostać spełnione pewne warunki.

U nas to po prostu uklęknięcie przed swoją miłością, zadanie najważniejszego pytania w życiu, i oczekiwanie na równie ważną odpowiedź. W Turcji nic nie dzieje się ot tak. Wpierw córka gospodarzy musi poczęstować gości kawą po turecku. Jednak ta najważniejsza osoba, czyli przyszły pan młody dostaje kawę w specjalnie przyrządzony sposób. Wrzucane są do niej wszelkie przyprawy dostępne w zasięgu wzroku przyszłej panny młodej. Im gorsza ta kawa, tym lepiej. Teraz wszystko zależy od ukochanego – pijąc słoną kawę nie może zdradzić na twarzy obrzydzenia związanego z jej smakiem. Jeśli się zmarszczy, oznacza to, że ich małżeństwo nie będzie usłane różami, jeśli się nie skrzywi, a co więcej – obdaruje swoją kobietę uśmiechem – można im wróżyć samo szczęście!

Jeśli myślicie, że chociaż najważniejsze pytanie ever zadaje chłopak, to się mylicie. W Turcji ta rola należy do najwyższego rangą członka rodziny chłopaka, czyli zazwyczaj do ojca, mówi on wtedy: Allah’ın emri Peygamber’in kavliyle kızınızı oğlunuza istiyoruz, czyli Z rozkazu Allaha, w ślad za Prorokiem, prosimy o waszą córkę dla naszego syna. Dziewczyna nie może udzielić odpowiedzi od razu, bo byłoby to ogromne faux pas. Każdy, kto kiedykolwiek brał udział w wieczorze tureckim, chociażby w Kapadocji, miał okazję zobaczyć scenkę z takiej uroczystości. Ukochana musi poudawać, że wcale nie chce się zgodzić, powinna postawić parę warunków do spełnienia, może zażądać nawet złota – ma pokazać, że się szanuje, że jest wyjątkowa i oczywiście zasługuje na wszystko! Takie show trwa przez chwilę, wszyscy się bawią i śmieją, aż wreszcie dziewczyna mówi TAK. Oczywiście, jeśli chce. Na szczęście odchodzi się w Turcji od małżeństw aranżowanych i, to kobiety mają decydujący głos odnośnie małżeństwa. Przed nim ustalany jest kontrakt pomiędzy obiema rodzinami. Na przykład, jeśli dojdzie do sytuacji, że dziewczyna wychowana jest w liberalnej rodzinie, a chłopak w ultra wierzącej, a rodzina przyszłego pana młodego będzie nalegać, aby dziewczyna po ślubie też zaczęła praktykować i na przykład zasłaniać włosy – ta może odmówić i zerwać zaręczyny! Dlatego też dziewczyna nie powinna od razu odpowiadać, może przeciągnąć to do nawet kilku miesięcy!

Załóżmy jednak, że odpowiedź jest pozytywna i następuje oczekiwane söz kesme, czyli danie słowa lub nişan, czyli zaręczyny.

Wtedy punktem kulminacyjnym jest założenie młodym obrączek. W Turcji na dłoni narzeczonej nie znajdziecie pierścionka zaręczynowego, to raczej nasza europejska tradycja. Tam podczas uroczystości młodzi wymieniają się obrączkami, które związane są długą czerwoną wstążką, która przecinana jest przez rodziców, na znak słów zaręczyn.

Teraz ciekawostka! Wychodzi na to, że Turcy, w przeciwieństwie do Polaków, którzy obrączkami wymieniają się dopiero na ślubie, swoje obrączki zakładają dużo wcześniej – podczas zaręczyn. W okresie narzeczeństwa oboje noszą te obrączki na prawej ręce, a po ślubie przekładają na lewą. Nigdy nie zapomnę mojego zdziwienia, gdy na jednym z projektów poznałam Turka z Paryża, który powiedział nam, że za dwa tygodnie ma ślub. Patrzę na jego dłonie, a on już ma obrączkę – pytam więc – skoro jesteś przed ślubem, to po jakiego grzyba masz już obrączkę? On mi na to, że to jest taka obietnica wierności i że obrączkę nosi się już od zaręczyn, a potem ją przełoży. Pamiętam, że szczęka mi opadła ze zdziwienia. Mimo wszystko wolę naszą piękną tradycję wręczania przyszłej pannie młodej pierścionka zaręczynowego.

Chciałoby się powiedzieć, że to już koniec zaręczyn. Dla większości rodzin tak, jednak te bardzo tradycyjne kultywują do dziś pertraktacje, które trwają po daniu słowa. Ustala się wtedy co zawierać będzie posag kobiety oraz co i ile wpłaci rodzina chłopaka dla rodziny dziewczyny. Nawet urządzenie domu jest ustalane wcześniej, podczas söz kesme. Na szczęście ta tradycja odchodzi do lamusa. Mimo wszystko, Turcy doskonale znają swoje role w przyszłym małżeństwie, wiadomo, że organizacja wesela, kupno złota, załatwienie mieszkania i wyposażenie go, to rola mężczyzny. Rodzina przyszłej panny młodej ma za zadanie urządzić kuchnię i sypialnię. Niegdyś dopiero po spisaniu takich ustaleń dochodziło do zaręczyn. Teraz ta część na szczęście jest już pomijana!

Krok drugi – kına gecesi, czyli noc henny, czyli turecki wieczór panieński

Gdy my latami obmyślamy plan, co by tu szalonego zrobić w ostatnich chwilach przysłowiowej wolności, Turcy organizują po prostu noc henny. Tradycyjnie odbywa się osobno, czyli mamy wieczór panieński i kawalerski, lecz czasem pary łączą obie imprezy (I PO CO TO KOMU?!). Noc henny ma jeden moment kulminacyjny. Przyszła panna młoda ubrana jest w czerwoną suknię bindallı oraz welon w tym samym kolorze. Dziewczyna siada pośrodku pomieszczenia, a do zaciśniętych dłoni wręczana jest jej henna, którą przynosi się na tacy ze świecami. Panna młoda zaciska hennę, która ma konsystencję budyniu, a jej grudki brudzą jej praktycznie całą dłoń na czerwono. Takie farbowanie nie trwa parę minut, a parę godzin, więc aby uchronić dziewczynę przez zabrudzeniem, zakłada się jej na ręce pokrowce – oczywiście czerwone.  Tak, ja też myślałam, że noc henny, to taka noc, gdzie kobiety malują sobie piękne indyjskie wzory na rękach. A tu tylko plama…

To nie jedyny element ceremonii. W czasie, gdy ta henna się rozpływa, to dziewczyna ma za zadanie łkać rozpaczliwie z tęsknoty za domem rodzinnym i czasami panieńskimi – w zebraniu smutku pomagają jej zgromadzone dookoła kobiety, które śpiewają tradycyjne, smutne pieśni.  Im głośniej łka, tym okazuje większy szacunek dla swojej matki, bo gdyby cieszyła się tego dnia, to oznaczałoby, że w domu było jej źle. Gdy ta narzeczona siedzi tak biedna na tym środku, i ryczy w niebo głosy – z pomocą przychodzą jej zaproszeni goście, którzy na osłodę dają jej słodycze.

Po zakończeniu tego płaczliwego show pozostaje już tylko czas na tradycyjne tureckie tańce. W Stambule, czy Izmirze coraz częściej noc henny zamieniana jest na klasyczny wieczór panieński, jedynie z tureckimi akcentami. To, na ile podtrzymuje się tradycję, zależy zarówno od regionu, jak i od tego, czy dana para jest bardzo religijna. Dodam, że noc henny odbywa się w przeddzień wesela!

Krok trzeci – nikah, czyli ślub

Zasada pierwsza, którą musicie zapamiętać! Jedynym legalnym i akceptowanym przez państwo ślubem, jest ślub cywilny zawierany przed urzędnikiem państwowym. Żadne śluby u imama nie są brane pod uwagę, jeśli chodzi o ich legalność. Pamiętamy, że Turcja jest krajem laickim i śluby religijne nie liczą się tutaj w urzędzie. Sam ślub nie jest przygotowywany z taką pompą, jak u nas. Zazwyczaj jest to bardzo skromna i prywatna ceremonia, w której udział biorą tylko para młoda i świadkowie. Aby stanąć na ślubnym kobiercu, należy mieć skończone 17 lat.

Niektóre, bardzo wierzące pary zawierają dodatkowo ślub religijny, który polega na błogosławieństwie imama. Wcześniej wspominałam, że sam ślub religijny się nie liczy. Mimo to, w Turcji nadal istnieją przypadki mężczyzn, którzy wbrew zasadom zawierają tylko i wyłącznie śluby religijne, dając sobie przy tym prawo do posiadania czterech żon i rozwodów za pomocą wypowiedzenia przed żoną trzykrotnie słów „rozwodzę się z tobą”. W Turcji poligamia i wielożeństwo są zakazane, więc te żony i śluby i tak nie będą uwzględnione przed państwem.

Wracamy jednak do w pełni legalnych ślubów cywilnych, bo czeka nas kolejny etap w drodze do małżeństwa. Ślub, który opisałam jest w Turcji traktowany po prostu jako czynność administracyjna, a według tradycji potrzeba jeszcze paru kroków, aby dopełnić to małżeństwo. Przed panem młodym kolejna misja, bo aby dostać pannę młodą, musi ją wpierw symbolicznie wykupić od jej rodziny. Takie wykupienie słyszy całe osiedle, bo panu młodemu towarzyszy orkiestra z bębnami, która wali w nie niemiłosiernie. Gdy pan młody wykupi wreszcie swoją miłość, pora na sesję zdjęciową! Skoro się już wystroili, to trzeba skorzystać z okazji i uwiecznić tę chwilę na zdjęciach. Co do stroju panny młodej, czyli zazwyczaj ogromnej białej sukni – według tradycji płaci za nią pan młody! Może dlatego tureckie panny młode nie mają umiaru w ich wielkości. Obowiązkowym elementem takiej sukni jest coś czerwonego, o tym nie można zapomnieć.

Krok czwarty – düğün, czyli wesele

Pora na tę uroczystość, którą widziałam na własne oczy, czyli punkt kulminacyjny tureckiej drogi do zawarcia pełnego małżeństwa, jakim jest wesele. Okazuje się, że to, na którym byłam wcale nie było takie duże. Turcy potrafią zaprosić na taką imprezę nawet całą wioskę, bawi się wtedy razem nawet tysiąc osób. Przypominam jednak, że moi młodzi wesel mieli trzy, więc jeśli się zsumuje gości, to pewnie i oni naliczyli ogromną liczbę.

Nie tylko ja uważam, że wesele jest udręką dla pary młodej, chociażby dlatego, że muszą stać w drzwiach i przywitać się z tymi setkami gości, z których połowy pewnie nawet nie znają. Jeśli chodzi o prezenty, to jest tak, jak wspominałam w relacji – do przepasanych na parze młodej szarfach przypina się banknoty oraz specjalnie na tę okazję kupowane złoto. Panna młoda ubrana jest w białą suknię kupioną przez pana młodego, a czerwony element zazwyczaj jest paskiem, który ma przewiązany w talii. Religijne panny młode mają pod welonem biały hidżab, te które go nie noszą na co dzień – pokazują tego dnia najnowsze trendy w sztuce tureckiego fryzjerstwa, których moja głowa by nie uniosła. Tak jak też podejrzewałam, fakt, iż na weselu nie uraczono nas żadnym jedzeniem tłumaczy to, że zaproszonych było mnóstwo gości.

Najważniejszym więc elementem na każdym weselu jest tort. Jeśli chodzi o prezenty, to w Turcji nie daje się raczej mikserów, mikrofalówek, zastawy itd. Takie rzeczy panna młoda powinna dostać w posagu od rodziców, w dniu wesela jedynymi prezentami, jakie się wręcza młodym, to złoto i pieniądze, najlepiej oczywiście Euro i Dolary! Ta część wesela nazywana jest takı töreni , czyli uroczystość biżuterii.

Ciekawostką jest to, że według tradycji, wesele powinno być zorganizowane tylko dla rodziny pana młodego! Rodzina panny młodej powinna w tym czasie smucić się po utracie dziewczyny, a nie cieszyć się, a co gorsza bawić. Na szczęście i ta tradycja odeszła w niepamięć i na wesele zapraszani są goście z obu stron.

Jeśli chodzi o rodzaje wesel, to są one różne. Najpopularniejszym jest takie, na jakie trafiłam ja, czyli bez jedzenia, za to z wieloma gośćmi na sali. Jeśli kogoś stać, to urządza wesele z jedzeniem, a jeśli ktoś jest bogaczem, to nawet z alkoholem.

To, że impreza skończyła się o 23 jest akurat normą, bo Turcy dłużej się na weselach nie bawią. Może też dlatego, że na weselach się nie je, i nie mieliby oni siły na dłuższe tańce i swawole, a 4 godziny ciągłej zabawy są wystarczające. W naszej tradycji marzymy, aby wesela nigdy się nie kończyły, gdy wodzirej o 4 ogłasza koniec, wszyscy wyją ze smutku, zdarza się, że zostaje on przekupiony na kolejną godzinę zabawy. W Turcji, nie ma w ogóle takiej opcji, wybija 23 i do widzenia. To samo dzieje się na dyskotekach, trwają one maksymalnie do 3, a minutę po impreza się zamyka!

Ach, zapomniałabym napisać! Przecież należy wyłonić przyszłą pannę młodą! W Turcji nie rzuca się welonem, tym bardziej bukietem. Tutaj na bucie panny młodej wypisuje się imiona wszystkich panien, a imię panny, które podczas tańca się nie zetrze – wygrywa!

Jeśli dotarliście do tego momentu, to oznacza, że macie już wiedzę dotyczącą tureckich wesel. Jak widać, różnią się one diametralnie od naszych, europejskich. Ja wyszłam zadziwiona z tego wesela, ale z drugiej strony – mam wspomnienia do końca życia. Byłam na tureckim weselu!