W tych trudnych czasach, często nie potrafimy sobie wyobrazić, że jeszcze spotka nas coś dobrego. Siedzimy zamknięci w domu, zwiedzając świat jedynie palcem na mapie. Szukamy jakiś pozytywów, wspaniałych przygód, które pokazują, że mimo wszystko – DA SIĘ!

Przychodzę do Was z naprawdę dobrą historią, którą napisało samo życie! Oto Ola, specjalistka od Maroka, blondynka, która pokochała ten kraj całym sercem. Oszalała nie tylko na punkcie Maroka, ale też pewnego Marokańczyka!

Blondynka w Maroku to taki profil, który daje mi energię, bo gdy widzę uśmiech tej dziewczyny, te krajobrazy, prawdziwy orient, a co najważniejsze – miłość, która bije od tej pary – aż chce się żyć! Ola pokazała, że mimo, iż żyjemy w nowych, pandemicznych czasach – udało jej się po pierwsze dostać się do Maroka, a po drugie WZIĄĆ TAM ŚLUB! Jak do tego doszło, nie wiem, ale Ola zaraz nam wszystko wyjaśni.

JAK ALEKSANDRA ZNALAZŁA SIĘ W MAROKU

Po pierwsze, proszę abyś opowiedziała coś o sobie, czym się zajmujesz, skąd pochodzisz?

– Cześć! Jestem Ola z Braniewa (śmiech).

-Nie nie, nie tak. Jeszcze raz. Mam na imię Aleksandra, cały świat mówi na mnie Ola i już przestałam z tym walczyć. Urodziłam się w Braniewie, dużo życia spędziłam w Trójmieście, gdzie studiowałam, pracowałam jako dietetyczka i nauczycielka. Obecnie pracuję jako copywriterka i autorka artykułów popularnonaukowych o odżywianiu. Jestem niespokojnym duchem, nosi mnie.

https://www.instagram.com/p/B5BE5rtlkWB/

Bardzo lubię poznawać i uczyć się nowych rzeczy. Szybko się ekscytuję, szybko odpalam rakietę, gdy się wkurzam i równie szybko wracam na ziemię. Po blisko 31 latach życia wiem, że jestem humanistką z artystyczną duszą, mimo że mam łatwość nauki rzeczy matematycznych i ekscytuje mnie chemia. Pomieszanie z poplątaniem. Te określenie bardzo trafnie mnie opisuje.

Kobieta PETARDA! Miałaś ułożone życie, pracę w zawodzie, co się stało, że zdecydowałaś się na wyjazd do Maroka?

Wszystko zaczęło się bardzo trywialnie kilka lat temu w kinie. Byłam na filmie, w którym część scen rozgrywała się w Marrakeszu. Napatrzyłam się na kolory ogrodu Majorelle i zakiełkowało we mnie poczucie, że chcę poczuć ten klimat. Chcę tego dotknąć.

Uwielbiam design, dekorowanie wnętrz. Zaczęłam szukać informacji o marokańskim stylu i wtedy przepadłam. W moim gdyńskim mieszkaniu położyłam kafelki inspirowane Marokiem, wrzuciłam ich zdjęcie na Instagram. Było to jedno z pierwszych zdjęć, które skomentował mój obecny mąż. Zaczęliśmy wtedy rozmawiać o zellij (tradycyjnych marokańskich kaflach), a z czasem w mojej głowie pojawiła się myśl, że w sumie czemu nie miałabym do Maroka pojechać.

https://www.instagram.com/p/B4mL4r-Flxz/

(Ja też planuję urządzić mieszkanie w stylu marokańskim, ale może lepiej, żebym nie dodawała efektów na Instagram 😛)

Kiedy pierwszy raz odwiedziłaś Maroko?

W sierpniu 2019 roku. Pojechałam na wakacje. Sama. Tadam, kurtyna. Zasadniczo marzyło mi się Maroko w babskim towarzystwie. Jak na filmach. Carrie Bradshaw, te sprawy. No może nie ten poziom luksusu, ale myślałam, że babska ekipa, moja ekipa w Maroku, to byłby sztos. Pierwsza ekscytacja przyjaciółek szybko opadła, mężowie postawili veto. A ja w akcie desperacji kupiłam bilety na samolot. Sama nie wierzyłam, że to się dzieje.

https://www.instagram.com/p/B4rn7kbF9nq/

Pokazałaś, że jesteś odważna i nie boisz się świata. Mimo wszystko, czy w tamtym momencie jechać do Afryki dla pięknych widoków, czy już miłości?

Do Afryki trafiłam głównie dlatego, że w moim życiu było bardzo źle i trudno. Sypał się cały mój świat, a ja dramatycznie potrzebowałam oddechu. Pomyślałam, że potrzebuję zmiany otoczenia. Diametralnej. Wyjechać do miejsca, w którym nie znam nic, żeby móc oczyścić głowę i chłonąć to wszystko, co nowe.

https://www.instagram.com/p/B8CQvZJFEQ3/

To, co łączyło mnie wtedy z Nouamanem. to jeszcze nie była miłość. On wiedział doskonale, w jakim jestem stanie. Ani ja, ani on nie chcieliśmy się w nic pakować, kiedy ja byłam w głębokim kryzysie. Miałam do niego duże zaufanie. Wiedziałam, że się mną zaopiekuje, odbierze z lotniska, zawiezie do riadu. On nie bardzo wierzył, że ja zostawię swoje polskie życie. Ja nie nastawiałam się na związki, tym bardziej z Internetu. Ale skłamałabym, mówiąc, że nie było w tym ekscytacji.

PARA Z INSTAGRAMA

No właśnie, MIŁOŚĆ? Opowiesz coś więcej o Waszych początkach?

Tak jak wspominałam wcześniej – poznaliśmy się przez Instagram. Wszystko zaczęło się od zdjęcia kubka z napisem „We are born to be happy not to be perfect”. Nie wiem, jakim cudem to zdjęcie do niego dotarło. Wierzę w przeznaczenie i lubię myśleć, że tak miało być. Kubek dostałam od nieżyjącej już Mamy, która wyczuwała, co się ze mną dzieje, i jak staram realizować milion oczekiwań, które wcale nie są moje.

On zdjęcie skomentował i to była pierwsza interakcja. Rozmawiać zaczęliśmy jakieś dwa miesiące później. A pierwszy raz zobaczyliśmy się na żywo na lotnisku w Marrakeszu.

https://www.instagram.com/p/CC9M_LZJqOE/

Podziwiam Cię za Twoją odwagę! Zaufałaś mężczyźnie z Instagramu, którego nigdy wcześniej nie widziałaś. Ta historia ma happy end, dlatego dziś rozmawiamy, ale odpowiedz mi, czy mimo wszystko się nie bałaś?

Nie bałam się. W moim życiu było tak dramatycznie, że chyba nie było już miejsca na dodatkowy strach. Kolejna kwestia – ja byłam wtedy jak plastelina. Gdyby Nouamane chciał mnie wykorzystać, miał ku temu wiele okazji wcześniej. Nie musiał czekać do mojego przyjazdu. W Maroku znałam nie tylko jego. Wiedziałam, że, jeśli coś nie wypali, nie zagra między nami, mam kilka innych osób, do których mogę się odezwać i mi pomogą.

https://www.instagram.com/p/B71N47Slj3x/

Wasz związek łamie mnóstwo stereotypów, które od lat narastają wokół muzułmanów. Czy jako Polce, wychowanej w zupełnie innej kulturze, było Ci trudno zrozumieć się z Nouamanem?

Jeśli chodzi o to, czy nie bałam się wyjść za mąż za człowieka z zupełnie innej kultury, muzułmanina, odpowiedź znowu brzmi – nie, nie bałam się. Miałam wystarczająco dużo czasu, żeby przekonać się, jaki jest w rzeczywistości, czasem w bardzo trudnej rzeczywistości.

Mieszkałam w jego domu rodzinnym, zobaczyłam, jaka relacja łączy go z mamą, z rodzeństwem. Czułam się, jak jedna z nich. Związek międzykulturowy generuje inne problemy. Zostaliśmy wychowani inaczej. Ale podstawą naszej relacji jest rozmowa. Wszystko, co jest nieoczywiste między nami, jest przegadane.  I nie zapominajmy, że kręgosłup moralny mamy taki sam.

https://www.instagram.com/p/CG5P-KOBkQL/

Poza tym uwielbiam się uczyć, uwielbiam chłonąć. Życie z człowiekiem z innej kultury to bezwiedna nauka na co dzień. Ultra przyjemne!

MIŁOŚĆ, KTÓRA PRZETRWAŁA PANDEMIĘ

Kiedy stwierdziliście, że to jest dobry moment na ślub?

Kiedy byłam w Maroku w styczniu 2021, czuliśmy już, że jesteśmy parą. Albo że zaczynamy być parą. Wtedy też pierwszy raz Nouamane zabrał mnie do domu rodzinnego. W Maroku oznacza to tylko jedno – planowany ślub. I podejście tutaj jest zupełnie inne do małżeństwa.

https://www.instagram.com/p/CHk0_GmFp6-/

Nie ma czegoś takiego jak dobry moment na ślub, wieloletnie narzeczeństwa, ceremonie planowane z dwuletnim wyprzedzeniem (dokładnie taki schemat miał mój poprzedni związek). Jeśli chcesz być z kimś na poważnie, bierzesz ślub. Po prostu. Zatem, gdy między nami zaczęło się robić poważnie, Nouamane powiedział mi „Zostaniesz moją żoną.” Za bardzo mnie o zdanie nie pytał (śmiech). Ale mi się to podobało. Podobała mi się ta jego pewność. To, że nie muszę prosić i naciskać.

Zważywszy na to, jak długo ja czekam na te słowa, u Was SZYBKO POSZŁO! Pora na kluczową kwestię – jak, jako obcokrajowiec, w dobie pandemii załatwić ślub w Maroku?

Procedura zawarcia związku małżeńskiego z cudzoziemką w Maroku należy do najbardziej skomplikowanych na świecie. To jest DRAMAT. Ale do przeżycia, jak wszystko. Żeby wziąć ślub mieszany w Maroku, trzeba uzyskać zgodę sądu rodzinnego. A żeby uzyskać zgodę sądu rodzinnego, należy dostarczyć akt urodzenia, w moim wypadku „akt rozwodu” (w Polsce taki dokument nie istnieje, więc była batalia o to, żeby sędzia uznał akt ślubu z adnotacją o rozwodzie), zaświadczenie o zdolności do zawarcia małżeństwa za granicą (do tego potrzebne jest zaświadczenie o stanie cywilnym przyszłego męża w oryginale), zaświadczenie o niekaralności i dokument poświadczający wyznawaną religię. Wszystko trzeba przetłumaczyć u tłumacza przysięgłego, najlepiej od razu na arabski i nadać apostille w Biurze ds. Legalizacji, które jest jedno na całą Polskę, mieści się w Warszawie i pracuje od 9 do 12.

https://www.instagram.com/p/CKXFHTaM9WT/

Mi już głowa paruje, załatwiania tyle, co w Turcji chcąc uzyskać pozwolenie na pobyt. Czy musieliście załatwić coś, o czym w Polsce nawet nie słyszeliśmy?

Mój mąż w Maroku musiał załatwić swoje dokumenty. Wszystko musiało być skopiowane 4 razy. Była tego masa. Mieliśmy całą podłogę założoną papierami. A później wizyty w sądzie, opłaty, wizyty u adula (coś jak nasz notariusz, to u niego podpisuje się akt ślubu), opłaty, wizyta u ginekologa i badanie, czy nie jestem w ciąży (kurtyna), wywiad na policji, znowu sąd i wreszcie podpisanie aktu ślubu. Nieco z zaskoczenia, że to już po 3 tygodniach dreptania z miejsca na miejsce.

https://www.instagram.com/p/CJQq78_sGgH/

Zszokowała mnie ta wiadomość o wizycie u ginekologa i na policji. Dziewczyno, jak Ty to wszystko ogarnęłaś? W jakim języku rozmawiałaś z tymi ludźmi?

W Maroku sprawy urzędowe załatwia się po arabsku i francusku. Mało kto mówi tu po angielsku. A ja ani po francusku, ani po arabsku. W dialekcie marokańskim kupię warzywa na targu, ale nic poza tym. Dlatego całą komunikacją zajmował się mój mąż. Raz zaskoczyła mnie urzędniczka. Piłowałam się już jak typowa polska rakieta, bo mi się całkowicie skończyła cierpliwość. A ona odpowiedziała mi po angielsku. Zatkało mnie z wrażenia (śmiech).

https://www.instagram.com/p/CJZA238sdjW/

Ale Ci zrobiła psikusa! Najważniejsze, że udało się wszystko załatwić, przyznam, że byłam wtedy przy Tobie myślami, bo oglądałam stories o przygotowywaniach.

Pozostaje pytanie, co Twoja rodzina na to? Zapewne byli w szoku, ale z tego co widziałam Tata wysyła Wam paczki z Polski, więc chyba macie pełne wsparcie!

Taaaak, jak najbardziej. Tata nas bardzo wspiera i czeka, kiedy pozna zięcia. Póki co znają się z kamerki. Ja robię za tłumacza, a Nouamane za każdym razem zaskakuje go jakimś nowym zwrotem po polsku.  Z rodziną nie miałam większych problemów. Byli w szoku, to prawda. Byli w szoku przede wszystkim dlatego, że po kryzysie bardzo się zmieniłam. Nie spodziewali się po mnie ani związku z obcokrajowcem, ani życia za granicą.

Tata martwił się głównie, czy Nouamane będzie dla mnie dobrym partnerem jako mężczyzna. Temat jego pochodzenia i religii nie był u nas często dyskutowany. Mój brat miał trochę opory i ciężko mu było mnie zrozumieć, ale chyba już mu przeszło 😉

Ze strony polskiej rodziny pełna akceptacja, a jak wygląda sytuacja w tej marokańskiej? Jakie są ichnie teściowe? Nie mają problemu z tym, że do ich rodziny miała dołączyć Polka?

Moja teściowa jest jak złoto, ale czy to marokański standard? Myślę, że tak samo jak w Polsce – są tu super teściowe i takie, z którymi wystarcza 15 minut i masz ochotę zabić.

Mieszkam u nich w domu i zupełnie mi to nie doskwiera. Owszem, są pewne niedogodności, niczego nie da się porównać do luzu mieszkania tylko we dwoje (na szczęście mieliśmy takie 3 miesiące), ale moi teściowie to ludzie, którzy do niczego się nie wtrącają, nie zadają niewygodnych pytań, nie komentują.

https://www.instagram.com/p/CDhDPDAJ27e/

Od początku traktują mnie jak swoje dziecko i ja naprawdę tak się tu czuję. Kolejne dziecko w domu. Czasem myślę, że może i by woleli Marokankę, która jest taka jak oni. Pewnie byłoby łatwiej. Ale są szczęśliwi, bo ich syn jest szczęśliwy. Lubią mnie, przyjęli taką, jaka jestem. Bez komentarzy, bez pytań, bez oczekiwań.

Skoro wierzysz w przeznaczenie (tak samo, jak ja), to wiesz, że tak po prostu miało być. Musiałaś wprawdzie poczekać trzy dekady, ale ostatecznie znalazłaś swoje miejsce na ziemi u boku ukochanego mężczyzny. Przechodzimy do najważniejszej kwestii tego wywiadu! Wiem, dlaczego wyjechałaś do Maroka, wiem jak się poznaliście i jakie macie relacje rodzinne, teraz pora na relację ze ślubu.

MAROKAŃSKI ŚLUB

Opowiedz o marokańskim ślubie. Jak bardzo różni się od polskiego?

Bardzo. Po pierwsze, ślubu nie planuje się z dużym wyprzedzeniem. Często para podpisuje dokumenty jakieś 3 miesiące po tym, jak zapadnie decyzja o ślubie. Czasem jest to nawet miesiąc, prawie nigdy dłużej niż rok.

https://www.instagram.com/p/CKR43HvMkgK/

Wesela zwykle nie organizuje się tego samego dnia, co podpisuje dokumenty ślubne, aczkolwiek można to połączyć. Wtedy adul przychodzi na wesele i para uroczyście składa podpisy na akcie ślubu, zamiast robić to w biurze adula. Wesele można zrobić kilka lat po ślubie, połączyć je np. z urodzeniem dziecka, kupnem domu, czy innym ważnym wydarzeniem i nie ma w tym nic dziwnego.

To niewyobrażalne! U nas wszyscy tak prą na ślub i wesele, to byłby szok, gdyby ktoś miał wesele parę lat później. Co jeszcze Cię zaskoczyło?

Pary mieszane zwykle podpisują akt ślubu w jeansach, bo są w szoku, że to już. Pary marokańskie nie mają takiego problemu, ale jeśli akt ślubu podpisuje się w biurze adula, nie ma to wymiaru ceremonii, a po prostu jest to formalność.

Ola i Nouamane podpisując akt ślubu.

Marokańska ceremonia

Ceremonia ślubu odbywa się przy rodzinie lub na weselu. Wtedy zgromadzeni goście recytują surę Fatihy z Koranu, małżonkowie podają sobie do wypicia mleko i karmią się daktylami. Potem nakładają obrączki. Tadaaam! Jesteście małżeństwem!

Para młoda karmi się mlekiem i daktylami.
Panna młoda obowiązkowo musi mieć ubraną koronę!

Nie przeszkadzało Ci to, jako Polce, wychowanej w kulturze kultu ślubu i wesela? Od dziecka mówi się nam, że ślub, to najważniejszy dzień w życiu.

Szczerze mówiąc, do czasu ceremonii w domu miałam wrażenie, że coś nie gra. Oficjalnie byliśmy małżeństwem, mieliśmy na to dokument, pierwszy raz wynajęliśmy razem pokój w hotelu bez kręcenia wałów. Ale brakowało mi właśnie tego ceremoniału.

https://www.instagram.com/p/CMcymuHhtYa/

Ślub cywilny, a religijny. Który się liczy w Maroku?

W Maroku nie ma rozgraniczenia na ślub cywilny i religijny. Można wziąć tylko ślub religijny, ale jest to bardzo rzadko praktykowane w Maroku i wiąże się zwykle z próbą „oszukania systemu”. Dlaczego? Według marokańskiego prawa podpisuje się jeden dokument, który ma jednocześnie moc urzędową i znaczenie religijne.

Ola na tradycyjnym marokańskim ślubie.

Na moim akcie ślubu widnieje zapis, że ślub został zawarty w imię Boga Jedynego zgodnie z tradycją Proroka. Sam ślub religijny biorą osoby, które nie są zdolne w mocy prawa do małżeństwa.

W islamie ślub jest kontraktem między małżonkami, a nie sakramentem. Można w nim zawrzeć wymagania względem małżonka i rozwieść się na podstawie tego, że małżonek nie wywiązuje się z kontraktu ślubnego. Religia dopuszcza rozwody. Choć nie są one pożądane, to islam mówi, że większym grzechem jest żyć razem bez wzajemnego szacunku, niż się rozwieść.

Są jakieś zapisy, na które nigdy się nie zgodzisz?

Mój mąż na mocy prawa marokańskiego może mieć jeszcze 3 żony. Ale niech by tylko spróbował (śmiech). Poligamia jest bardzo rzadko praktykowana w Maroku, ale legalna. Aby mężczyzna mógł wziąć kolejną żonę, musi uzyskać zgodę sądu, udowodnić, że jest w stanie utrzymać obie żony na tym samym poziomie materialnym i uzyskać zgodę pierwszej żony. Ostatnio zapytałam męża, czy zna kogoś, kto ma więcej niż jedną żonę. Powiedział mi, że tylko jednego mężczyznę w wieku jego ojca.

https://www.instagram.com/p/CLhb-MHhu0X/

Wiem, że trudno było wybrać suknię, ja nadal jestem zawiedziona, że była granatowa! (żartuję oczywiście, ale liczyłam na RÓŻ). Jak wygląda wybieranie kreacji? Czy Marokanki wybierają białe suknie, czy tylko takie tradycyjne, jaką miałaś na sobie?

W Maroku niesamowicie łatwo być księżniczką! Ja moje suknie wypożyczałam. Takich wypożyczalni jest masa. Jest też specjalny zawód kobiety, która ma milion sukni, akcesoriów (korona musi być! Panna młoda bez korony się nie liczy ;)), przychodzi do miejsca, gdzie odbywa się wesele i pomaga ubierać się pannie młodej, a w trakcie przyjęcia pilnuje, aby kobieta wyglądała cały czas doskonale, aby nic się nie przesuwało itp. Pani od sukni może też wykonać makijaż, ale nie polecam. Czarne krechy, czerwone usta, maska na twarzy. Średnio to wygląda.

Ola w wypożyczalni sukien ślubnych.

Przydałaby mi się taka pani od księżniczkowania! A jak cenowo wygląda zakup i wypożyczenie sukni?

Zatem suknię można wypożyczyć albo kupić. Kupują je naprawdę bogaci ludzie, bo jedna to koszt od 800 zł w górę (sky is the limit), a na wesele zakłada się ich kilka. Szczerze mówiąc, nie widzę sensu kupowania sukni, bo, jakby nie patrzeć, na każdą imprezę chciałoby się mieć inną, prawda? Po co wykładać 1000 zł na suknię, którą ubierze się raz, skoro można wypożyczyć za 100 zł i na każdym weselu występować w innej :D.

Ola, nie mogąc się zdecydować, zrobiła głosowanie na Instagramie.

A którą opcję Ty wybrałaś?

U mnie wyglądało to tak, że najpierw zrobiłam rekonesans w wypożyczalniach w okolicy, a potem poszliśmy do jednej razem ze szwagierką i mężem tłumaczem 😉 Zmierzyłam jakieś 10 sukni, wybrałam, dobrałam koronę, wróciłam do domu, usiadłam i powiedziałam, że anulujemy to wszystko, bo ja jednak chyba chcę inne (śmiech). Gremialnie oglądaliśmy filmiki z mierzenia, nawet stories puściłam na Instagramie, żeby pomóc mi wybrać, bo, uwierz mi, naprawdę nie potrafiłam się zdecydować. Chyba pierwszy raz w życiu.

Ta sukna wygrała!

A tak naprawdę, to po co kilka sukni? Wystąpienie w jednej jest passé?

Tradycyjnie na dużym weselu panna młoda ma kilka sukni. Pierwsza jest zielona, powiązana z symboliką henny, później następują kolory tęczy, a ostatnia jest biała. Biała suknia może być albo tradycyjna marokańska, albo w stylu europejskim.

I to mi się podoba! Wiem, że ja nie będę potrafiła zdecydować się na jedną, więc taka opcja przebierania się co parę godzin – u mnie sprawdziłaby się idealnie.

WESELE PO MAROKAŃSKU

Skoro wiemy już jak wygląda marokański ślub, to opowiedz proszę o weselu w świecie orientu. Po tym, które widziałam w Turcji, chyba już nic mnie nie zdziwi!

My nie mieliśmy wesela. W ogóle to była śmieszna historia, bo z czasem okazało się, że my oboje tego wesela nie chcemy. Ja już jedno miałam, i choć w ogóle go nie żałuję, to uważam, że wykładanie takiej sumy pieniędzy na jedną noc mija się z celem. Chciałam uroczystości, uczczenia tego dnia, ale nie weselem. Mój mąż nie chciał wesela, bo też uważa, że są lepsze sposoby na wydanie góry grosza. Poza tym nie utrzymuje kontaktu z większością rodziny, a MUSIAŁBY ją zaprosić, gdyby robił wesele. Długo mi nie powiedział, że nie chce wesela, żeby nie wyjść na sknerę. Dobrze, że ja powiedziałam na głos któregoś razu, że wesele nie znajduje się na liście moich marzeń.

Świeżo upieczona para młoda.

A gdybyście ostatecznie zorganizowali wesele, jakby wyglądało?

Tradycyjne wesele trwa dwa dni lub więcej. Pierwszy dzień to dzień henny, dzień tylko dla kobiet. Wtedy panna młoda ma robioną hennę na dłoniach i stopach. Wszystkie chętne kobiety też mogą zrobić sobie malunki. Jest masa słodkości, którymi karmi się pannę młodą.

Drugi dzień to wesele docelowe 😉 Można je zrobić w restauracji lub w domu. Jest muzyka, często tradycyjny zespół, zero alkoholu, brak listy gości i wyliczonych krzeseł. Na marokańskie wesele nie zaprasza się konkretnej ilości osób, przychodzi kto chce z danej zaproszonej rodziny.

Jedzenia robi się dużo, nie ma talerzyków. Ludzie wchodzą i wychodzą, dalsza rodzina i znajomi przewijają się, nie przychodzą na umówioną godzinę. No i zaprasza się wszystkich bez wyjątku. Lubisz, nie lubisz, masz kontakt, nie masz kontaktu, musisz zaprosić całą rodzinę i sąsiadów. Inaczej będzie skandal i obgadywanie, jakiego świat nie widział. Ach! No i nie ma marokańskiego wesela bez kobiecych śpiewów i pisków. Nie do podrobienia, nie do porównania z niczym.

Już rozumiem, dlaczego Nouamane nie chciał urządzać wesela! Zapytam więc z innej beczki – co wypada sprezentować młodej parze? W Turcji tradycja nakazuje wręczyć młodym złoto, a w Maroku?

Hahahahaha, a w Maroku koc. Temat ślubnych prezentów w Maroku to zasadniczo katastrofa. Tu nie ma obowiązku dawania prezentu. Dalsza rodzina i sąsiedzi w ogóle nie dają nic i nikogo to nie dziwi. Nikt nie daje pieniędzy na ślub. Mówię oczywiście o takich przeciętnych rodzinach jak moja. Nie wiem, jak to wygląda w wyższych sferach. W każdym razie, nie ma co liczyć na jakieś sensowne prezenty. Para młoda dostaje dużo koców, coś do domu i to by było na tyle.

https://www.instagram.com/p/CI37Pd4BDrH/

Czyli to Ty musisz wydać kupę pieniędzy, aby spędzić parę dni z ludźmi, których w życiu nie widziałaś na oczy, którzy przyjdą popatrzeć, a w najlepszym wypadku podarują Ci koc? Ja dziękuję za takie wesele, hahaha.

WZIEŁAM ŚLUB W INNYM KRAJU – POLSKIE FORMALNOŚCI

Ostatnio byłaś w Polsce. Domyślam się, że miałaś mnóstwo rzeczy do załatwienia w związku ze ślubem. Jak podchodzą do tego urzędnicy? Musiałaś tłumaczyć wszystkie dokumenty? Mam nadzieję, że wszystko poszło, jak z płatka!

Żeby zarejestrować ślub w Polsce, musiałam na marokańskim akcie ślubu nadać apostille, przetłumaczyć akt ślubu z arabskiego i złożyć razem z wnioskiem w urzędzie stanu cywilnego. U mnie poszło ekspresowo. Po godzinie dostałam polski akt ślubu. Ale koleżanka w tym samym czasie w innym urzędzie kopała się z betonem. Usłyszała między innymi, że pan urzędnik nie rejestruje ślubów z takich dziwnych krajów.

https://www.instagram.com/p/CK_7MPzsM9v/

Wymyślali jej procedury, które nie istnieją, wymagali dokumentów, których nie da się otrzymać. Katastrofa. Zmieniałam nazwisko (ciekawostka – w Maroku kobieta nie zmienia nazwiska po ślubie. W ogóle nie ma takiej procedury.), więc musiałam wymienić dowód osobisty i paszport. Ale na to też nie czekałam długo. Na dowód około 2 tygodni, na paszport niecałe 3 tygodnie.

Miałaś więc ogromny fart! Cieszę się, że udało się wszystko tak szybko załatwić!

Czy marokański książę widział już Polskę?

Księciunio w Polsce jeszcze nie był. Ale bardzo czeka, aż pojedziemy w moje strony. Chce trochę pozwiedzać, mam mu mnóstwo miejsc do pokazania.

Niestety, w obecnych czasach nie jest to takie łatwe. Domyślam się, że będąc w Polsce myślisz tylko o powrocie do Maroka i wiem, że ostatnio miałaś z tym spory problem. Co się działo?

Mój ostatni bezpośredni lot z Polski do Maroka miał miejsce 8 marca 2020. Potem świat zwariował. Przez ten rok leciałam dwa razy do Polski i dwa razy do Maroka. Mam wrażenie, że za każdym razem było coraz trudniej (śmiech).

Mój ostatni lot to dwudniowa eskapada 7-8 marca 2021. Trochę dramy? Proszę bardzo 😀 Maroko od pewnego czasu sukcesywnie zamykało granice z kolejnymi państwami europejskimi. 1 marca ogłosili zamknięcie z Włochami, które były ostatnią wygodną furtką, aby dostać się do Maroka. Tego dnia próbowałam kupić bilety na lot przez Włochy do Maroka, ale płatność nie chciała przejść. Próbując 17 raz, zadzwonił do mnie mąż, że Maroko właśnie zamknęło granicę z Włochami. Jak zwykle informacja pojawiła się z dużym wyprzedzeniem. Jakieś 4 godziny przed wprowadzeniem w życie lol.

https://www.instagram.com/p/CLCvsXLBr2H/

Pod czaszką zaczęło mi się gotować od szukania lotów. Następnego dnia podjęłam decyzję, że muszę znaleźć się w Maroku przed poniedziałkowym wieczorem 8 marca, bo wtedy na pewno znowu coś ogłoszą, a zostały już tylko loty przez Hiszpanię. Loty Polska-Hiszpania? Nie ma prawie nic. Przyjaciółka powiedziała mi jednak o lotach z Berlina i ogarnęła transport na lotnisko. Tym oto sposobem 7 marca o 5.30 rano wyruszyłam w trasę Braniewo-Elbląg-Szczecin-Berlin-Madryt-Tangier. Opuściłam lotnisko w Tangierze około 11.30 cała w skowronkach. Około 18 koleżanka przysłała mi wiadomość. Marokański rząd zgodnie z przewidywaniami dał czadu. Nie zamknął co prawda lotów z Hiszpanią. Ogłosił za to zakaz wlotu dla osób z polskim paszportem.

Najważniejsze, że udało Ci się wrócić do świeżo upieczonego męża. Skoro wszystko się układa, tak na sam koniec powiedz, jakie masz plany na przyszłość? Chcecie mieszkać w Maroku, wrócić do Polski, czy może rozważacie inny kraj?

Na pewno nie chcemy mieszkać w Polsce na stałe. Nam obojgu marzy się ciepły kraj z południowym stylem życia. Ale patrząc realnie, z pewnością przynajmniej na kilka lat osiedlimy się w jakimś europejskim kraju, w którym łatwiej o pracę i dobre zarobki. Często mówię, że żeby żyć w Maroku, trzeba być bogatym. Kraj jest biedny, ale koszty leczenia, edukacji, zakup samochodu i wiele innych to rzeczy bardzo drogie w porównaniu z możliwościami zarobkowymi.

https://www.instagram.com/p/CMiMJS8MI_q/

Dla mnie Maroko jest wspaniałe, ale zakładanie rodziny tutaj bez dobrego zaplecza finansowego jest sporo trudniejsze niż w Europie. Natomiast moim marzeniem jest zakup mieszkania w Maroku, które jednocześnie byłoby źródłem dochodu przez wynajmowanie dla turystów i naszą bazą na przyjazdy tutaj. Bo z Maroka nie zrezygnuję nigdy. To moje miejsce na ziemi.

—————————————————————————————————————————————————

Aleksandra, znana jako Blondynka w Maroku – była pierwszą bohaterką cyklu ŚLUBY ŚWIATA. Gdy zobaczyłam, że organizuje ślub w tych szalonych czasach, od razu zapytałam o możliwość wywiadu. Wówczas nie myślałam o całej serii wywiadów. Któregoś dnia obudziłam się z myślą, że na świecie jest tak wielu Polaków, którzy związali się z obcokrajowcami i jest to jak szalenie ciekawe, że muszę zacząć o tym pisać. I tak oto powstała ta rubryka. Wezmę Was w podróż dookoła świata, dostałam zaproszenia na śluby muzułmańskie, żydowskie, katolickie, a nawet buddyjskie. Zabieram Was jako osoby towarzyszące, a co najlepsze – nie musicie składać się na kopertę. JA STAWIAM!